URODZINOWE WSPOMNIENIA WIELKICH FOTOGRAFEK - Frances Benjamin Johnston

Frances Benjamin Johnston świętowałaby dzisiaj swoje 149 urodziny! To jedna z pierwszych amerykańskich fototografek, wcześniej zawodowo zajmowali się tym wyłącznie mężczyźni. A „Fannie” – bo tak była nazywana, nie tylko przełamała ten stereotyp. Nie była zwykłą, mało znaną, miejską portrecistką, tworzącą w zaciszu swego atelier. Zdobyła uznanie, fotografowała poważane postacie. Urodzona 15 stycznia 1864 roku artystka już w tamtych czasach nie bała się „ubrać spodni” – dosłownie i w przenośni, co widać na jej autoportretach – niesamowitych, bez dwóch zdań! Wcześniejszy, z 1890 przedstawia ją z profilu, przebraną za mężczyznę, z doklejonym zarostem, trzymającą rower. Wykonany sześć lat później, na tle kominka - choć ukazuje ją już w kobiecej postaci, w sukni, to również z cygarem w jednej dłoni, a piwem w drugiej – trzeba przyznać nie tak kojarzy nam się typowy wizerunek kobiety XIX wieku.

Urodziła się w Grafton, z Zachodniej Wirginii. Studiowała w Paryżu i Waszyngtonie. Zanim odkryła pasję fotografowania, pisała artykuły dla prasy. Zaczynała od zdjęć rodziny I przyjaciół, ale poza talentem, miała tez sporo szczęścia. Jej matka – Frances Antoinette Johnston była dziennikarka i krytykiem teatralnym, dzięki temu młoda „Fannie” , już na starcie, miała wielu znajomych wśród lokalnych polityków, których w późniejszym okresie często fotografowała. Pierwszy aparat otrzymała od Georga Eastmana - bliskiego przyjaciela rodziny, a zarazem wynalazcy nowego aparatu Eastman Kodak. Technik fotografowania i wywoływania zdjęć w ciemni fotograficznej, uczyła się pod okiem Thomasa Smillie, kierownika działu fotografii w Smithsonian - największym na świecie kompleksie muzeów i ośrodków edukacyjno-badawczych, mieszczącym się m.in. w Waszyngtonie. W 1890 roku udała się w podróż po Europie, by odwiedzić czołowych fotografów, wymienić się doświadczeniami i zebrać prace do zbiorów muzealnych. Doświadczenie zdobywała też pracując dla firmy Eastman Kodak w Waszyngtonie. Wreszcie, w 1894 roku, założyła własne studio fotograficzne. Szybko zdobyła uznanie i fotografowała na salonach - sportretowała wiele osobistości tamtych czasów, między innymi Marka Twaina, Susan B. Anthony, Bookera T. Washingtona czy Alice Roosvelt w dniu ślubu.

„Fannie” żyła 88 lat i nie nudziła się, bacznie obserwowała życie. Można powiedzieć, że pracowała jak dzisiejsi fotoreporterzy, aktywnie poszukując ciekawych kadrów. Zaglądała z obiektywem do klas lekcyjnych, sal gimnastycznych… W miejsca gdzie ludzie się relaksują, ale i pracują - zarówno na piękne wybrzeża, jak i na pokłady statków.

Swoją postawą „Fannie” pokazała, że również kobieta może być znakomitą, docenianą fotografką. W 1897 roku, w jednym z magazynów kobiecych ukazał się artykuł o niej, pod tytułem „What a Woman Can Do With a Camera”. Niestety wówczas przedstawicielki płci pięknej patrzyły na jej sukcesy z niedowierzaniem. A ona cały czas była aktywna i promowała postawę kobiety rozwijającej się artystycznie. W 1900 roku stała się kuratorką wystawy zdjęć 28 innych fotografujących pań. Sporo podróżowała, z czasem zaczęła fotografować także architekturę. Zmarła 16 maja 1952 roku.