Wystawa fotografii Anny Grzelewskiej pt. „Julia Wannabe“

anna-grzelewska8 wrze­sień 2015 (wto­rek) godz. 18.00 Galeria Farbiarnia ul. Pomorska 68a/1

Wystawa fo­to­gra­fii Anny Grzelewskiej pt. „Julia Wannabe“
Finalistka Grand Prix 2015 Fotofestivalu w Łodzi

Gdy po raz pierw­szy ze­tknę­łam się z pro­jek­tem Anny Grzelewskiej o do­ra­sta­niu jej cór­ki Julia Wannabe, zro­bił on na mnie ogrom­ne wra­że­nie. Podobnie jak kie­dyś zdję­cia słyn­nej Sally Mann, któ­ra po­cząw­szy od lat 80-tych XX wie­ku fo­to­gra­fo­wa­ła swo­je dzie­ci: Jessie, Emmetta i Virginię. Wówczas zdję­cia Mann by­ły ostro kry­ty­ko­wa­ne – ja­ko zbyt wy­uz­da­ne, nie­po­ko­ją­co ero­tycz­ne, nie­sto­sow­ne, zbyt od­waż­ne. W pru­de­ryj­nej Ameryce za­bu­rza­ły ob­raz siel­skie­go dzie­ciń­stwa wpro­wa­dza­jąc do nie­go nie­po­kój.

Zdjęcia Anny Grzelewskiej w erze post­kon­sump­cyj­nej już mo­że nie szo­ku­ją, jed­nak ich od­dzia­ły­wa­nie na wi­dza jest rów­nie sil­ne. Ten szcze­ry, po­zba­wio­ny lu­kru wi­zu­al­ny Bildungsroman od ra­zu wy­wo­łał we mnie wspo­mnie­nie tam­tych lat, gdy emo­cje bra­ły gó­rę nad ro­zu­mem, a ży­cie wy­da­wa­ło się nie­zro­zu­mia­łym spi­skiem do­ro­słych. Oto jak ar­tyst­ka opi­su­je swój pro­ject:

Projekt Julia wan­na­be opo­wia­da o do­ra­sta­niu mo­jej cór­ki Julii. Interesuje mnie mo­ment kie­dy dziew­czyn­ka sta­je się ko­bie­tą. W tym gra­nicz­nym punk­cie jest coś nie­po­ko­ją­ce­go, dwu­znacz­ne­go. Dzieciństwo po­strze­ga­ne jest w na­szej kul­tu­rze ja­ko kra­ina szczę­ścia, nie­win­no­ści i sło­dy­czy. Nasza pa­mięć ma ten­den­cje do wy­ma­zy­wa­nia wszel­kich skaz na tym ob­ra­zie. Fotografując Julię chcia­łam przyj­żeć się pro­ce­so­wi do­ra­sta­nia w spo­sób bar­dziej zło­żo­ny Nie jest to za­tem re­por­ta­żo­wy za­pis wy­da­żeń z ży­cia Julii, pa­mięt­nik czy al­bum ro­dzin­ny, ale pró­ba uchwy­ce­nia uni­wer­sal­ne­go cha­rak­te­ru te­go cza­su. Jest to tak­że fo­to­gra­ficz­na re­in­ter­pre­ta­cja psy­cho­lo­gicz­ne­go pro­ce­su prze­nie­sie­nia – ob­raz fo­to­gra­ficz­ny jest tu wy­pad­ko­wą Julii do­świad­cza­nia i mo­jej pa­mię­ci. Przyjmując ta­ką per­spek­ty­wę oka­zu­je się, że gra­ni­ca mię­dzy do­ro­sło­ścią, a dzie­ciń­stwem jest płyn­na, że ich ob­ra­zy na­wza­jem się prze­ni­ka­ją.

Tytuł pro­jek­tu „Julia wan­na­be“ jest na­wią­za­niem do zja­wi­ska „Madonna wan­na be”. Tak na­zy­wa się dziew­czy­ny, któ­re prze­bie­ra­ją się za Madonnę. Nie tyl­ko no­szą one ta­kie sa­me ubra­nia, po­dob­nie się ma­lu­ją, słu­cha­ją jej mu­zy­ki ale po­przez te ze­wnętrz­ne atry­bu­ty pró­bu­ją do­trzeć do isto­ty „by­cia Madonną”, isto­ty te­go ro­dza­ju ko­bie­co­ści. Paradoksalnie upodob­nie­nie to po­zwa­la im wy­ra­zić sie­bie. Cykl po­wsta­je od 2006 ro­ku.
Wystawa po­trwa do 2 paź­dzier­ni­ka.

Wystawa współ­fi­nan­so­wa­na ze środ­ków Urzędu Miasta Bydgoszczy w ra­mach pro­jek­tu „F-torki“.